Papieski Instytut Jana Pawła II nadał tytuł doktora honoris causa Kiko Argüello


Papieski Instytut Jana Pawła II, erygowany kanonicznie przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, wręczył 13 maja 2009r. Kiko Argüello, Inicjatorowi Drogi Neokatechumenalnej, razem z Carmen Hernández i ojcem Mario Pezzi, doktorat honoris causa za pełne dowartościowanie rodziny jako podmiotu eklezjalnego i społecznego, w pełnej harmonii z myślą Jana Pawła II.

Nadaniem tym, Instytut założony przez Papieża Karola Wojtyłę, uznaje teologiczny i pastoralny wkład Drogi Neokatechumenalnej w dzieło obrony rodziny, atakowanej dzisiaj przez kulturę „antyrodzinną”. Doktoratem honoris causa został również uhonorowany Pierpaolo Donati, profesor socjologii Uniwersytetu w Bolonii. Instytut Jana Pawła II był osobistym pragnieniem Sługi Bożego, od którego przyjął nazwę, z misją pogłębiania poznania prawdy o małżeństwie i o rodzinie w Kościele i w świecie.


Naciśnij zoom aby powiększyć

Kliknij, aby pobrać publikację Instytutu Jana Pawła II:  Pobierz publikację Instytutu Jana Pawła II w formacie PDF

* * *

Ks. prof. José Noriega, Laudacja z okazji nadania Kiko Argüello doktoratu honoris causa

1. Płodność jest czymś, co należy do tajemnicy Boga-Trójcy. My, ludzie, dobrze wiemy, że nie może ona pochodzić od nas, ale że mamy ją przyjmować w radości, ze świadomością, że Jezus przyszedł, abyśmy mieli owoc i to owoc obfity.

Papieski Instytut Jana Pawła II nadaje dziś Kiko Argüello doktorat honoris causa, ponieważ uznaje szczególną owocność, jaką dla pełnego dowartościowania rodziny jako podmiotu eklezjalnego i społecznego, w pełnej harmonii z myślą Jana Pawła II, ma zainicjowane przez niego wspólnie z Carmen Hernández itinerarium chrześcijańskiej formacji pochrzcielnej, które wydało obfite owoce na całym świecie.

Zbliżanie ludzi do wód chrztu pozwoliło, by wypływająca z Chrystusa rzeka wody żywej mogła przywrócić życie wzdłuż swych brzegów, umożliwiając rodzinom, by się odbudowały i rozkwitły w potężnym świadectwie o płodnym działaniu Boga-Trójcy w całym Kościele. W małych wspólnotach, na których Droga Neokatechumenalna oparła swą strukturę i chce przeżywać tajemnicę Świętej Rodziny z Nazaretu, każda rodzina została przyjęta w specyfice swoich relacji, tak że tworzący ją nie zostali wchłonięci bez różnic, i wsparta we właściwym jej wymiarze misyjnym. W ten sposób tworzy się autentyczne duszpasterstwo rodzin, realizowane w duchu naszego założyciela Jana Pawła II.

Są trzy aspekty, które nasz Instytut chce uwypuklić odnośnie do owocu Ducha w dziele nowego Doktora. Na pierwszym miejscu to, że towarzyszył on drodze płodności w rodzinach. Na drugim, że zaproponował konkretną drogę rodzinnego kultu Bożego. A na trzecim miejscu, że dostarczył bodźca misji rodziny.

Kiko zakłada togę otrzymaną od dyrektora Instytutu

2. Jednym z najbardziej znaczących owoców ponownego odkrycia płodności chrztu w życiu małżeństwa było uświadomienie sobie na nowo świętości aktu małżeńskiego między mężem i żoną. Postrzegając swoją miłość jako miejsce, gdzie Bóg działa, małżeństwa z Drogi Neokatechumenalnej zapragnęły ją przeżywać ze szczególnym otwarciem na życie, wiedząc, że są współpracownikami Boga w dawaniu ludziom życia. W momencie kryzysu i dezorientacji, jakie wielu wówczas przeżywało, przyjęcie bez zastrzeżeń profetycznej encykliki Pawła VI Humanae vitae przez rodziny z Drogi było autentycznym świadectwem dla całego Kościoła. Ukazało, że niezależnie od naszych lęków czy trudności można żyć tym, co Kościół głosi jako specyficzne dla drogi świętości małżeńskiej, jeśli istnieje żywa wspólnota, która nam towarzyszy.

3. Natura rodziny, która ma u swego źródła przyjęcie tajemnicy Bożej płodności, niesie zatem ze sobą wtajemniczenie w misterium. Rodziny z Drogi Neokatechumenalnej szybko pojęły i zastosowały pewną formę „liturgii domowej”, która wyraża się codziennie w małżeństwie, a bardziej jeszcze całą rodziną w niedzielę, w czasie celebrowania Jutrzni, przeżywanej jako miejsce sprzyjające dialogowi z Bogiem w dialogu rodzinnym. W ten sposób wielka misja przekazywania wiary dzieciom znalazła właściwe pole do dawania świadectwa przez rodziców, którzy pomagają dzieciom zrozumieć znaczenie Słowa we własnej, konkretnej historii. Widać tu, jak relacja między rodzicami a dziećmi może pomóc tym ostatnim również w ich własnym sposobie relacjonowania się z Bogiem, który jest Ojcem, to znaczy w tym, by weszły w synowską relację z Panem, takim, jakiego dał nam poznać Jezus. Pomaga to wznieść oczy ku prawdziwemu Ojcu Niebieskiemu, od którego naprawdę otrzymaliśmy życie i miłość. To w tym uznać należy jeden z głównych powodów wielkiego owocu powołań, jaki rodziny z Drogi Neokatechumenalnej przyniosły Kościołowi.

4. W kontekście przerażającej sekularyzacji „rozległych obszarów ziemi”, gdzie „wierze grozi, że zgaśnie jak płomień, który nie jest już podsycany”, Droga Neokatechumenalna była w stanie „uobecniać Boga” w sposób szczególny: mówię o wielkim świadectwie rodzin w misji. Faktycznie bowiem rzeczywistość tajemnicy Boga-miłości, który przeżywa tajemnicę jedności w samym sobie i który wychodzi z siebie w misji, aby wprowadzić człowieka w swą jedność, uobecnia się właśnie w jedności ludzkiej, w Świętej Rodzinie z Nazaretu, która to jedność rozciąga się w życiu Kościoła i poprzez rodziny dociera do każdego człowieka. Chodzi tu o ważną rolę, którą odgrywa cała rodzina jako taka, dając w parafii i na świecie świadectwo o tym, czym jest rodzina ze swymi trudnościami, ale przede wszystkim ze swoimi wielkimi nadziejami. Co więcej, świadectwo, jakie dają rodziny, jest świadectwem Trójcy w misji, czyli gorącej miłości Boga-Trójcy do człowieka. Z przekonania, że świat potrzebuje świadectwa, zrodziło się również poparcie ze strony Kiko Argüello dla promowania Family Day z myślą, by pomóc wszystkim zrozumieć znaczenie rodziny opartej na małżeństwie dla każdego człowieka i dla całego społeczeństwa. Jest wiele rodzin w misji, które otrzymały od Jana Pawła II krzyż. Pan również, drogi panie Kiko, otrzymał go i nosi ze sobą jako relikwię. Dziś akademicki Instytut przez niego założony i szczycący się, że może nosić jego imię, nadaje panu doktorat honoris causa. Ktoś mógłby pomyśleć, że chodzi o zasadniczą zmianę: otrzymać krzyż to nie to samo, co otrzymać doktorat! Wszyscy jednak jesteśmy przekonani, że Sługa Boży Jan Paweł II patrzy dziś na nas z radością przez okno w niebie i w jego spojrzeniu uświadamiamy sobie, że ten tytuł jest zachętą do kontynuowania misji dla dobra człowieka, tak aby Bóg mógł doprowadzić do pełni życiodajność tej wody, którą Jezus obdarował nas z krzyża.

* * *

Wykład doktorski Kiko Argüello Rodzina w misji Kościoła

Papież Jan XXIII w Konstytucji Apostolskiej Humanae salutis (1961), którą zwołuje Sobór, stwierdza na wstępie: „Kościół dzisiaj stoi w obliczu trwającego kryzysu społeczeństwa. Podczas gdy ludzkość znajduje się w punkcie zwrotnym nowej ery, Kościół oczekują zadania olbrzymiej wagi i wymiarów, tak jak w najbardziej tragicznych epokach jego historii. Chodzi bowiem o wejście z ożywiającymi i wiecznotrwałymi siłami Ewangelii w kontakt ze współczesnym światem” (nr 2).

Kiko wygłasza wykład doktorski: Rodzina w misji Kościoła

Duch Święty, który ożywia i prowadzi Kościół, wzbudza Sobór Watykański II, aby odpowiedzieć na „trwający kryzys”, o którym mówi Papież: przywrócenie znaczenia Słowa Bożego (Dei Verbum), reforma Liturgii (Sacrosanctum Concilium), nowa eklezjologia, Kościół jako ciało i jako sakrament zbawienia (Lumen Gentium), a to wszystko ze względu na jego misję (Gaudium et Spes) ewangelizacji i zbawiania współczesnego człowieka.

Pośród bardzo wielu darów, które Duch Święty wzbudził dla wprowadzenia w życie odnowy wytyczonej z woli Soboru, jest również Droga Neokatechumenalna1, którą Statut, zatwierdzony przez Stolicę Apostolską w formie definitywnej 11 maja 2008r., określa jako „itinerarium formacji katolickiej ważnej dla społeczeństwa i czasów dzisiejszych” (art. 1 § 1), które jest zaproponowane „w służbie Biskupowi jako jeden ze sposobów diecezjalnej realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary” (art. 1 § 2).

Statut, przede wszystkim w Tytule II (artykuły 5-21), przedstawia podstawowe elementy Neokatechumenatu: katechezy początkowe, trójnóg (Słowo-Liturgia-Wspólnota), na którym się on opiera, oraz jego fazy, etapy i przejścia.

Inicjacja chrześcijańska stanowi opatrznościową odpowiedź, którą Pan wzbudził, aby odpowiedzieć na trwającą dechrystianizację. Przeczuwał to bardzo dobrze Papież Jan Paweł II. Przy pierwszym spotkaniu, które miał z nami w Castel Gandolfo, 5 września 1979r. – byliśmy obecni Carmen, ojciec Mario i ja – po Mszy Papież powiedział nam, że podczas liturgii widział przed sobą: ATEIZM–CHRZEST–KATECHUMENAT.

W pierwszej chwili nie zrozumiałem dobrze tego, co chciał wyrazić, a co więcej, wydawało mi się pomyłką postawienie Chrztu przed katechumenatem. Katechumenat w tradycji Kościoła jest dla tych, którzy przygotowują się do otrzymania Chrztu. Kluczem do zrozumienia jest być może to, co Papież stwierdził w jednej z parafii rzymskich, mówiąc do Wspólnot Neokatechumenalnych: „Ja tak widzę genezę Neokatechumenatu…, ktoś, nie wiem czy Kiko, czy ktoś inny, zadawał sobie pytanie: skąd Kościół pierwotny czerpał siłę, a skąd bierze się słabość o wiele liczniejszego Kościoła dzisiejszego? I sądzę, że znalazł odpowiedź w katechumenacie, w tej Drodze”.

Mówiąc, że widzi przed sobą: ATEIZM–CHRZEST–KATECHUMENAT, co Papież chciał nam powiedzieć?

Myślę, że po doświadczeniu ateizmu, który przeżył w Polsce, Papież, którego filozofia ma korzenie w fenomenologii Husserla, chciał powiedzieć, że aby dać odpowiedź na siłę współczesnego ateizmu i sekularyzacji, ochrzczeni chrześcijanie potrzebują katechumenatu, jaki miał Kościół pierwotny, potrzebują katechumenatu pochrzcielnego.

Przez kilka wieków Kościół pierwotny miał poważny katechumenat, w którym katechumeni musieli pokazać, że mają wiarę, ponieważ zaczynali pełnić uczynki życia; uczynki, ukazujące w nich działanie Chrystusa Zmartwychwstałego. Chrzest był wzrastaniem w łonie [Kościoła] do nowego stworzenia, gdzie synteza zwiastowania kerygmatu – dobrej nowiny, przemiany życia moralnego i liturgii stanowiła jedną całość.

Dzisiejszy Kościół potrzebuje takiej poważnej formacji. Istotnie, dla nas ważne jest tylko jedno: żeby zaistniał nowy człowiek, człowiek niebiański, w poważnym itinerarium formacji chrześcijańskiej; ten człowiek, który, jak mówi św. Paweł, nosi w swoim ciele umieranie Jezusa, aby widać było w jego ciele, iż Chrystus jest żywy, w sposób taki, że gdy chrześcijanin umiera, „świat otrzymuje życie”.

Ta inicjacja chrześcijańska, którą Droga Neokatechumenalna na nowo proponuje w jej głównych zarysach, odbudowuje wspólnotę chrześcijańską, wzorując się na Świętej Rodzinie z Nazaretu.

W Statucie mówi się wyraźnie: „Wzorem Wspólnoty Neokatechumenalnej jest Święta Rodzina z Nazaretu, historyczne miejsce, gdzie Słowo Boże, które stało się Człowiekiem, dojrzewa wzrastając «w mądrości, w latach i w łasce», pozostając poddane Józefowi i Maryi2. We wspólnocie neokatechumeni stają się dojrzałymi w wierze, wzrastając w pokorze, prostocie i uwielbieniu, poddani Kościołowi” (art. 7 § 2). Kościół, wspólnota chrześcijańska, Rodzina z Nazaretu, rodzina ludzka: powiązania są jasne. Powiedział nam to Papież Jan Paweł II w pamiętnym przemówieniu, które zaimprowizował w święto Świętej Rodziny, 30 grudnia 1988r., w Porto San Giorgio, dokąd przybył, aby posłać pierwsze 72 rodziny w misji:

„Jeśli trzeba mówić o odnowie, o odrodzeniu ludzkiej społeczności, a nawet Kościoła jako społeczności ludzi, to należy rozpoczynać od tego punktu, od tej misji. Święty Kościele Boży, nie możesz wypełniać twego posłannictwa, nie możesz wypełniać twojej misji w świecie inaczej, jak tylko poprzez rodzinę i jej misję”3.

Droga Neokatechumenalna zdołała zdziałać to wszystko, czego dokonała aż do chwili obecnej – odbudowane rodziny, liczne dzieci, powołania do życia kontemplacyjnego i do kapłaństwa… – tylko dzięki temu dziełu odbudowy rodziny. W tym miejscu chciałbym krótko powiedzieć, w jaki sposób robi się to na Drodze, wychowując rodziny do modlitwy i do przekazywania wiary dzieciom: to bowiem rodzice są tymi, którzy – jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego – „otrzymali zadanie i przywilej ewangelizowania swoich dzieci” (nr 2225).

Bóg po tym, jak objawił się swojemu ludowi na górze Synaj, jako jedyny istniejący Bóg, i przykazał mu kochać Go „z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił”, natychmiast dodaje: „Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu… Gdy syn twój zapyta cię kiedyś: «Jakie jest znaczenie tych świadectw, praw i nakazów, które wam zlecił Pan, Bóg nasz?», odpowiesz swojemu synowi: «Byliśmy niewolnikami faraona w Egipcie i wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką. Uczynił na oczach naszych znaki i cuda wielkie przeciwko Egiptowi, faraonowi i całemu jego domowi. Wyprowadził nas stamtąd, by iść z nami i przyprowadzić nas do ziemi, którą poprzysiągł dać przodkom naszym” (por. Pwt 6,4nn). Ten tekst, który był tak ważny w ciągu wieków dla ludu żydowskiego i który utrzymywał w jedności rodzinę żydowską, pozwala pojąć wagę, jaką ma dla rodziców przekazywanie wiary dzieciom, oraz zrozumieć, że to Boże przykazanie zostało dane rodzicom i nie może być zlecone nikomu innemu. To oni powinni opowiadać dzieciom o miłości, jaką Bóg im okazał.

Dla pierwszych chrześcijan przekazywanie wiary dzieciom, poprzez święte Pisma, które wypełniły się w Jezusie Chrystusie, było misją pierwszorzędną. Znajdujemy świadectwo tego w Drugim Liście Pawła do Tymoteusza: „Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś [od matki Eunice]. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte” (2Tm 3,14). I ta tradycja utrzymywała się przez wieki w różnych formach w rodzinach chrześcijańskich. Dają o tym świadectwo liczni męczennicy spośród dzieci i młodzieży.

Droga Neokatechumenalna, jako inicjacja chrześcijańska w diecezjach i parafiach, uczy dziś małżonków także przekazywania wiary dzieciom, przede wszystkim poprzez celebrację rodzinną, poprzez liturgię domową.

Rodzina chrześcijańska, mówimy im, ma trzy ołtarze: pierwszym jest stół świętej Eucharystii, na którym Chrystus daje swoje życie dla naszego zbawienia; drugim jest łoże małżeńskie, gdzie sprawuje się sakrament małżeństwa, gdzie przekazuje się życie nowym dzieciom Bożym, i to łoże małżeńskie należy darzyć wielkim szacunkiem i czcią; trzecim ołtarzem jest rodzinny stół, gdzie rodzina razem spożywa posiłek, błogosławiąc Pana za wszystkie Jego dary. Wokół tego samego stołu sprawuje się domową celebrację, w trakcie której przekazuje się wiarę dzieciom.

Po przeszło trzydziestu latach „Drogi” jednym z najbardziej pocieszających owoców, jakie możemy oglądać, są odbudowane rodziny, które stają się prawdziwym „Kościołem domowym”. Te rodziny, otwarte na życie, a więc zazwyczaj wielodzietne, spełniają zasadnicze zadanie rodziny chrześcijańskiej, jakim jest przekazywanie wiary własnym dzieciom. Oprócz modlitwy porannej i wieczornej, modlitwy przed posiłkami i uczestnictwa wraz z rodzicami w Eucharystii we własnej wspólnocie, przekazywanie wiary dzieciom zasadniczo zachodzi, jak to wcześniej było powiedziane, w ramach liturgii domowej, którą zwykle sprawuje się w dzień Pański. Na tej liturgii rodzice modlą się Psalmami Jutrzni z dziećmi, czytają Pismo Święte i stawiają im pytanie: „Co mówi tobie, do twojego życia, to Słowo?” Zdumiewa widok tych dzieci, które potrafią zastosować Słowo Boże do swojej konkretnej historii. Na koniec ojciec i matka dają krótki komentarz, wychodząc od własnego doświadczenia, i zachęcają dzieci, by modliły się za Papieża, za Kościół, za cierpiących itd. Potem wszyscy razem odmawiają modlitwę Ojcze nasz, przekazują sobie znak pokoju i celebracja kończy się błogosławieństwem dawanym przez rodziców każdemu z dzieci.

Papież Paweł VI w Marialis cultus (nr 53) stwierdza: „W Ogólnym wprowadzeniu do Liturgii godzin – stosownie do wytycznych podanych przez Sobór Powszechny – rodzinę zalicza się słusznie do tych wspólnot, którym wprost przystoi wspólne odprawianie Oficjum Bożego: «Wypada… by i w rodzinie, która jest jakby domowym sanktuarium Kościoła, nie poprzestawano na wspólnych modlitwach, ale także, w miarę możności, odmawiano jakąś część Liturgii godzin, zespalając się w ten sposób tym ściślej z całym Kościołem» (nr 27). Zatem nie należy niczego pomijać, by ta wyraźna norma działania w coraz większej mierze i z radością była stosowana w rodzinach chrześcijańskich”.

A w numerze 54 dokument kontynuuje: „Nie ulega jednak wątpliwości, iż – po Liturgii godzin, w której modlitwa domowa może sięgnąć szczytu – Różaniec Najświętszej Maryi Panny trzeba zaliczyć do najwspanialszych i najskuteczniejszych wspólnych modlitw, do zanoszenia których wzywa się rodzinę chrześcijańską”.

Efektem tej bardzo ważnej troski rodziców o dzieci jest to, że prawie wszystkie są w Kościele. I dlatego też we Wspólnotach Neokatechumenalnych jest tak wielu młodych. W tych rodzinach wzrastają tysiące powołań do seminariów i klasztorów.

Cieszymy się, że Papieski Instytut Jana Pawła II tak bardzo angażuje się w badania na temat rodziny i że może, w ten szczególny sposób, wspomagać rodziców w przekazywaniu swej wiary dzieciom. Jest to ważna misja, którą należy podtrzymywać i wspierać.

Jak już zaznaczyliśmy, dziś dla rodziny chrześcijańskiej jest kwestią zasadniczej wagi celebracja rodzinna, liturgia domowa, która pozwala spotykać się przynajmniej raz w tygodniu obydwu pokoleniom – dzieci i rodziców – i podczas której mogą one modlić się i dialogować, stawiając w centrum Słowo oraz Pana Jezusa zmartwychwstałego.

Nasze społeczeństwo niszczy rodzinę, przebudowując struktury: czasu (rytmy pracy i szkoły), jej członków (wolne związki, rozwody itd.), sposobów życia, ale przede wszystkim poprzez pewną kulturę, która nas otacza, przeciwną wartościom Ewangelii.

Jesteśmy przekonani, że prawdziwa bitwa, do prowadzenia której w trzecim tysiącleciu Kościół jest powołany, prawdziwe wyzwanie, które musi podjąć i od którego zależy przyszłość, to rodzina.

Papież Jan Paweł II w homilii wygłoszonej w Porto San Giorgio 30 grudnia 1988r., którą cytowałem powyżej, powierzył nam to pilne zadanie. Z wielką mocą powiedział nam: „Wszystkimi waszymi modlitwami, waszym świadectwem, waszą siłą musicie pomagać rodzinie, musicie chronić ją przed wszelkim zniszczeniem. Jeśli nie istnieje inny wymiar, w którym człowiek mógłby wyrazić siebie jako osoba, jako życie, jako miłość, trzeba również powiedzieć, iż nie istnieje inne miejsce, inne środowisko, w którym człowiek mógłby być bardziej niszczony. Dziś czyni się wiele rzeczy, aby znormalizować te zniszczenia, aby zalegalizować te zniszczenia – głębokie zniszczenia, głębokie rany człowieczeństwa. Robi się wiele, aby ująć je w system, zalegalizować. W tym znaczeniu mówi się o «ochronie». Lecz nie można chronić naprawdę rodziny bez sięgania do korzeni, do głębokich rzeczywistości, do jej wewnętrznej istoty, którą stanowi komunia osób na obraz i podobieństwo Boskiej komunii. Rodzina w misji, Trójca w misji”4.

Dlatego też jesteśmy zadowoleni z możliwości współpracy z tym Instytutem, tak umiłowanym przez Sługę Bożego Jana Pawła II, wnosząc doświadczenie wielu rodzin o różnych warunkach socjalnych i kulturowych. Musimy zawsze być blisko rodzin, podtrzymywać modlitwę w rodzinie (celebracja rodzinna, o której powyżej wspomniałem) i wspomagać rodziców w przekazywaniu wiary dzieciom.

Chociaż wiele rodzin nie ma oparcia we wspólnotowej formacji chrześcijańskiej, którą jest Droga Neokatechumenalna, jesteśmy przekonani, że ta wspólna praca będzie dla wielu rodzin malutkim ziarenkiem, które wzrasta i z pomocą łaski Ducha Świętego pewnego dnia będzie mogło stać się wielkim drzewem, pięknym drzewem, pełnym owoców: wielu dorosłych ludzi, którzy nigdy nie zapomną tej liturgii we własnej rodzinie, gdzie widzieli rodziców kochających i modlących się do Boga z prawdziwym przekonaniem.


[1] Dla potwierdzenia tego służą dwa ważne teksty: „Katechumenat pochrzcielny dla pogłębienia życia chrześcijańskiego”, w Notitiae, 95-96, lipiec-sierpień 1974, s. 229-230: „Omnes reformationes in Ecclesia novos gignerunt inceptus novasque promoverunt instituta, quae optata reformationis ad rem deduxerunt. Ita evenit post Concilium Tridentinum; nec aliter nunc fieri poterat. Instauratio liturgica profunde incidit in vitam Ecclesiae… Praeclarum exemplar huius renovationis invenitur in «Communitatibus Neochatecumenalibus…»” („Wszystkie reformy w Kościele pobudziły nowe idee i doprowadziły do powstania nowych instytucji, które umożliwiły zrealizowanie zamierzeń reformy. Tak było po Soborze Trydenckim, nie mogło być inaczej także i teraz. Odnowa liturgiczna ma głęboki wpływ na życie Kościoła… Wspaniały przykład tej odnowy mamy we «Wspólnotach Neokatechumenalnych»). Również Jan Paweł II, przyjmując inicjatorów Drogi i katechistów wędrownych w Castel Gandolfo 21 września 2002r., trzy miesiące po pierwszym zatwierdzeniu Statutu „Drogi”, powiedział: „W społeczeństwie zsekularyzowanym, takim jak nasze, gdzie szerzy się obojętność religijna i wiele osób żyje tak, jakby Boga nie było, jest tylu, którzy potrzebują nowego odkrycia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej; szczególnie sakramentu Chrztu. Droga jest niewątpliwie jedną z opatrznościowych odpowiedzi na tę pilną konieczność…” (Przemówienie do inicjatorów „Drogi”, katechistów wędrownych i prezbiterów, nr 2, w: Neocatechumenale Iter – Statuta, s. 95).

[2] Por. Łk 2,52.

[3] Tekst Ojca Świętego stwierdzał jeszcze:

„Boskie posłannictwo Słowa polega na tym, by mówić i dawać świadectwo o Ojcu. A rodzina mówi jako pierwsza, jako pierwsza objawia tę tajemnicę, jako pierwsza daje świadectwo o Bogu, o Ojcu wobec nowych pokoleń. Jej słowo jest skuteczniejsze.

W ten sposób każda rodzina ludzka, każda rodzina chrześcijańska, znajduje się w misji. Jest to misja Prawdy. Rodzina nie może żyć bez Prawdy, więcej, ona jest miejscem, w którym istnieje ogromna wrażliwość na Prawdę. Gdy brakuje Prawdy w relacji, we wspólnocie osób – mąż, żona, ojcowie, matki, dzieci – jeśli braknie Prawdy, rozrywa się jedność, niszczy się misję. Wiecie dobrze wszyscy, jak ta jedność rodzinna jest naprawdę subtelna, delikatna, łatwo podatna na zranienie. I stąd w rodzinie odzwierciedla się, wraz z misją Słowa, Syna, również misja Ducha Świętego, który jest Miłością. Rodzina jest w misji i ta misja jest podstawowa dla każdego narodu, dla całej ludzkości; jest to misja Miłości i Życia, jest świadectwem Miłości i Życia.

Najdrożsi, przybyłem tutaj bardzo chętnie. Chętnie przyjąłem wasze zaproszenie na święto Świętej Rodziny, po to, aby modlić się razem z wami za najbardziej podstawową i najważniejszą sprawę w posłannictwie Kościoła: o duchową odnowę rodziny, rodzin ludzkich i chrześcijańskich w każdym ludzie, w każdym narodzie, może szczególnie w naszym zachodnim świecie, bardziej rozwiniętym, cieszącym się oznakami i dobrodziejstwami postępu, ale także doświadczającym braków tego jednostronnego rozwoju. Jeśli trzeba mówić o odnowie, o odrodzeniu ludzkiej społeczności, a nawet Kościoła jako społeczności ludzi, to należy rozpoczynać od tego punktu, od tej misji. Święty Kościele Boży, nie możesz wypełniać twego posłannictwa, nie możesz wypełniać twojej misji w świecie inaczej, jak tylko poprzez rodzinę i jej misję.

Taki jest zasadniczy cel, dla którego przyjąłem wasze zaproszenie – przebywać razem i wspólnie modlić się w tym środowisku złożonym przede wszystkim z rodzin, z małżonków, z dzieci, co więcej, z rodzin wędrownych. Jest to coś pięknego. Widzimy, że również Rodzina z Nazaretu jest rodziną wędrowną. I stała się nią zaraz od pierwszych dni życia Boskiego Dziecięcia, Słowa Wcielonego. Ona musiała stać się rodziną wędrowną, tak, wędrowną i również rodziną uchodźców” (L’Osservatore Romano, 31 grudnia 1988r.)

[4]  L’Osservatore Romano, 31 grudnia 1988r.